Rozdział 4: Dom, który zna twoje imię

Delik stał przy stole, na którym nie powinno być niczego osobistego, a jednak było. Szklanka z wodą, ale nie z kranu. Woda miała swój ciężar, swój połysk. Obok mała miska z cytryną pokrojoną w równe plastry, jakby ktoś ćwiczył kontrolę na owocach. Zapach cytrusu wisiał w powietrzu cienko, precyzyjnie - nie jako aromat, lecz jako linia graniczna między gabinetem a pokojem. Na ścianie nie wisiały dyplomy. W tym domu nikt nie musiał udowadniać, że jest kimś.

Dowiedz się więcej »